wtorek, 01 września 2009
Skrzyp polny - pierwszy zbiór

Zanim pojadę - to się pochwalę. Zebrałam skrzyp polny - suszy się na werandzie. Przewiązany złotą wstążką:))) Ale za późna pora na zdjęcia.

Zdaje się, że w lipcu zbierany ma najmocniejsze działanie, najwięcej krzemionki - ale w lipcu mój skrzyp byl tylko marzeniem - teraz "wybujał":)))

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Kuchary i Szierab Dzialtsen Rinpocze

Niespodziewanie trochę, ale jadę na kurs do Kuchar:))) I wielka niespodzianka, bo wcześniej niż myślalam schronienie będę mogła przyjąć:)))

wtorek, 25 sierpnia 2009
Ballada o Narayamie

Wyprzedaję chińsko-japońskie babskie czytadła - w ich miejsce kupuję rózniaste opowieści niesamowite - no Powrót do Przeszłości jak nic:)))

Czytam teraz Balladę o Narayamie - opowieści niesamowite z prozy japońskiej.

Na obrazku Mujina z opowiadanka Koizumi Yakumo (Lafcaido Hearn) - z wydania zbioru opowiadań Kwaidan z 1932 roku. W moim zbiorku to opowiadanie nosi tytuł "Przygoda kupca".  Swoją drogą ciekawa jestem czemu tłumaczy tak korci, żeby kombinować z tłumaczeniem oryginalnych tytułów. Czemu nie mogła być "Mujina"?

Czyham na Kwaidan:))))

Jak to miło, że Jabłuszkowe Dziewczynki mają oczy i jako taki zarys nosa.... bo inaczej... brrr...

22:28, alienora , czytam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Lala i Lola blog

A niech swoim życiem sobie żyją na własnym blogu:

http://lalailola.blox.pl/html

wtorek, 18 sierpnia 2009
Miasto Konstantyna

Odkrywam na nowo "źródła" do mojej osoby. Zaczytana znów jestem w Regine Pernoud i zorientowałam się (zreszta nie po raz pierwszy .....), że bardzo bym chciała zobaczyć..... Konstantynopol. Tak wyglądał w średniowieczu:

Zabawne - mogę zobaczyć Stambuł a jednocześnie boję się, że się rozczaruję, bo to nie będzie Konstantynopol, który mam przed oczami... Już kiedyś miałam to dziwne wrażenie czekania na coś co nie ma prawa się wydarzyć, bo jest przeszłością, ale było tu gdzie stoję... - kiedy chadzałam z Karguleną na wieczorne spacery i "przecinaliśmy drogi" Ruth Altbeker między Lesznem a Nowolipiem.

poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Rumburak wypoczywający

Zatargałam do japońskiego ogródka ławeczkę lalkową - na sesje fotograficzne - przy okazji Rumburak załapał się na piękne zdjęcia. Posadziłam go na ławeczce osobiście, przyznaję się bez bicia... ale potem... kot po prostu pozował, i po skończeniu zdjęć, wcale nie chciał sobie pójść....:)))

21:43, alienora , nature
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lipca 2009
Lampyris noctiluca w moim ogrodzie!!!

O rany! Pierwszy raz w życiu widziałam świetlika świętojańskiego! A dokładnie jego samicę - która świecacym odwlokiem przywabiała samca, a heheh ja przylazlam, i jeszcze raz wróciłam potem z latarką - coby się przekonać, że to świetlik, a nie czarodziejski kryształek z nieba:)))

Dokładnie na taki kolorek świeciła! Ciekawe rzeczy na wikipedii podają: światełko włączać i wyłaczać moga kiedy chcą (dobra wiadomość, bo świeciłam na nią trochę latarką - ciekawość mnie wręcz zobowiązuje do takich czynów - na koniec zaczęła gasnąć). Dorosłe osobniki nie pobierają pokarmu i żyją dosyć krótko.

23:11, alienora , nature
Link Dodaj komentarz »
Mały sen o kupie...

Sporo zapamiętałam z tego snu - MUSIAŁAM (ale nie wiem czemu to było tak ważne) przemieścić się szybko od Śpiących w drugi koniec Targowej. Wiem, w które miejsce miałam dotrzeć, bo jak znalazlam się za wiaduktem to cofać się musiałam hehe.. w każdym razie na wrotkach się poruszałam, pamietam dokładnie gdzie przez jezdnię przejeżdzałam (w realu nie ma tam przejscia górą - ciekawe czy kiedykolwiek było). Przy Okrzeji musiałam przez przejście podziemne przejść - bardzo wąskie i... umazałam tam sobie ręce KAŁEM... bo ściany były od niego brudne...

Jak się obudziłam to mnie olśniło! w tym miejscu do którego tak się na Targowej spieszyłam jest ..Totalizator Sportowy!

Oczywiście zagrałam z tej okazji w lotto:))) komu nie opowiadam tego snu - przy kawałku o kale, wszyscy wolają- oooo pieniądze!!!!

Małże w sosie własnym

Nie bardzo wiem gdzie wstawić ten wpis - w papu czy w dzieci? Bo chodzi o Małże w sosie własnym, ktore są ścisle związane z osobą mojej 6latki Lalicji.

Wybrałam się dzisiaj do Białobrzegów na "popołudnie w mieście" - w najgłówniejszym punkcie miasta nabyłam coś co kojarzy mi się z... bardzo dziwnym okresem w moim życiu. Małże w sosie własnym firmy Abba, białe wino i ja samiusieńka przy szklanym blacie biurka, nie wiedząca jeszcze, że tak naprawdę nie jestem sama.

Rany... są przepyszne.....

niedziela, 12 lipca 2009
Półmetek odosobnienia

Zażywam domu:))) Porządkuję, układam, oporządzam, koralikuję, kleję, wycinam... a aktualnie piję wino i Predatora oglądam:))) zrobiłam sobie 2 pary korali - z malusich granatów i fioletowych koraliczków - krótkie, przy szyji. Podrasowałam Loli porcelankę. I pudełko na pierdółki obkleiłam brązowym sztruksem. Obfotografuję jak będę miała czym.

Zabrałam Kupidyna na długi spacer - wreszcie sprawdziłam dokąd prowadzi pewna tajemnicza droga - sąsiadka nazywa ją Kasztanową. Potem skręciliśmy w las - tu już Kupidyn na smyczy szedł, bo są takie fragmenty, gdzie hmmm mniej pewnie się czuję. Sporo śladow po dzikach widziałam, na szczęście nie były świeże, więc w Kupinie nie odezwał się instynkt "psa na dziki". Nie zgubiłam nas, chociaż, drogi pozarastały, i hmmm jedną sobie niechcący skróciliśmy przez chaszcze:))) Przez trawy szliśmy po czyichś śladach - czy ludzkich czy zwierzęcych - kto wie:))) Saren tu sporo. A wiosną i łosie po okolicy krążyły. Wyszliśmy na drogę o którą mi chodziło - więc nie jest źle z moją orientacją w terenie.

Ta brązowa kropa to Kupin - taki niby malusi, a waży prawie 50 kilo:))) Zdjęcie kwietniowe, ale w sumie może udawać dzień dzisiejszy - pnie leżą jak leżały.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9