sobota, 28 listopada 2009
Tybetańska Księga Umarłych

"Tybetańską księgę umarłych" miałam w planach na przyszły tydzień, ale tak się miło złożyło, że dzisiaj ją zobaczyłam.

Zastanawiam się jak odbiera ten film osoba nie związana z buddyzmem, która o pewnych pojęciach dowiaduje się dopiero z ekranu kinowego. Bardzo się cieszę, że Dalajlamę w filmie mogłam zobaczyć - kilka zdań tylko powiedział, ale z taką pozytywną energią.

Edytowałam jeszcze, i mi tekst zaginął... więc szybciutko:

Jak tak człowiek ogląda ludzi żyjących w surowych, ciężkich warunkach, myśli o tym jakie sam ma możliwości, i się zastanawia, czy aby na pewno dobrze i pożytecznie korzysta z tego co ma do dyspozycji.... to ehhh... przyłożyć się bardziej trzeba.

A na dobranoc: mąż mi zrobił masaż dźwiękiem przez telefon:))) Przy użyciu śpiewającej misy:)))

22:24, alienora , buddyzm
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 listopada 2009
Potwór i Panna - Julian Rebes

Okładka mnie przyciągnęła - stare ryciny wodnych stworzeń, zadziwiłam się, bo takie okładki kojarzą mi siez latami 80tymi, a ksiązka wydana w tym roku. Moja ulubiona pani bibliotekarka powiedziała, że ksiązka jest taka straszna, że nie można jej czytać. Więc musiałam ją zabrac do domu.

Jestem po pierwszym rozdziale. Pomysłowo - muszę przetrawić to co przeczytałam. Narracja nietypowa i czytelnik musi być czujny. A po zakończeniu porcji na dzisiaj zapragnęłam pomedytować, coby trochę pozytywnych myśli i wrażeń w świat wypuścić.

23:45, alienora , czytam
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 listopada 2009
przedwojenne skarb - lornetka

Stara lornetka - jeszcze przedwojenna. Własność mojego ojca (rocznik '37), odkąd pamięta. I od zawsze była oprawiona w skórę, i nie wiadomo, kto takie krzywulce-ściegi na skórze porobił.

Jeszcze jedną lornetkę musze namierzyc - taką zdecydowanie bardziej teatralną:) mam nadzieję, że nie przepadła w trakcie remontów...

poniedziałek, 23 listopada 2009
Zima

Taka dzisiaj jestem:

"Zima" Yerka

środa, 11 listopada 2009
Twilight

No dobra - wreszcie zaczęłam czytać "Zmierzch". Ciekawe czy mnie też szaleństwo ogarnie:)))

Jeszcze nie umiem powiedzieć czy to dobrze czy źle, że zanim poznam treść książki wiem jak na potrzeby filmu zobrazowano bohaterów, i już wyjścia nie mam, muszę tak właśnie ich sobie wyobrażać. Bella jest ok, co do Edwarda się jeszcze nie zdecydowałam. Ale jego lalek produkcji R.Tonnera jest bardzo fajny - na zlocie lalkowym naocznie to stwierdziłam.

Idę czytać:)))

21:36, alienora , czytam
Link Komentarze (2) »
ulica Chłodna i jej kocie łby z szynami...

Biegałam tamtędy najpierw z wózkiem z wypełnionym dziećmi, do przychodni na Grzybowską, potem do pracy na Waliców - i specjalnie tamtą drogę wybierałam, bo troszkę przedwojennej Warszawy tam widać - a ja to lubię, karmię się tym jeśli tylko mam okazję.

I powstał plan rewitalizacji ulicy Chłodnej - polegający między innymi na zerwaniu starej nawierzchni ulicy (kamienny bruk) i torowiska z przed 1944 roku. I tak kolejny fragmencik starej Warszawy, który miał to szczęście, że dotrwał do naszych czasów, może po prostu zniknąć i zostać zastąpionym gustowną betonową kostką....

 

Jeśli i Tobie zależy, żeby zachować ten kawałek historii, podpisz petycję o zmianę planów rewitalizacji ulicy Chłodnej:

http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=4588

poniedziałek, 09 listopada 2009
flet barokowy

Niespodziewanie stałam się włascicielką barokowego fletu sopranowego C:)))

Nutek nie pamiętam, "instrukcja obsługi" fletu jest po niemiecku (to jest bardzo porządny instrumencik wykonany z gruszy), ale już coś na kształt gamy mi wychodzi. O samouczek muszę się teraz postarać.

12:56, alienora , music
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 października 2009
smok

Odkopałam zdjęcia mojego smoka (wzór autorstwa Teresy Wentzer)

mały postęp?

Przyśniło mi sie jezioro otoczone wysokimi górami, i zamkiem. Żeby dostać się do jeziora trzeba było wejść do zamku. A idąc wewnętrzym krużgankiem, zamiast dziedzińca zamku było po prostu jezioro - wielkości Czarnego Stawu mniej więcej.

Cały sen był w klimatach, które mnie przywodza na myśl Goethego (chociaz to nie jego czytałam tylko "Sieroty zła" Nicolasa d'Estienne d'Orves'a).

Idę krużgankiem, patrzę na jezioro i myślę, "ohh żeby cos się stało, żeby coś z jeziora się pokazało!", i.... woda się podnosi na środku, jakby coś z pod niej miało wyjść - i coś ryczeć zaczyna, i znów, tylko jeszcze wyżej, patrzę na posadzkę po której idę i myślę "i żeby woda aż na korytarze zamku weszła" i spieniona woda od schodów krużganek zaczyna zalewać - oj szybko się ewakuowałam poza zamek. I tylko zadziwiona byłam bo w oddali prócz wysokiej zamkowej wieży, Pałac Kultury i Nauki widziałam - i wiedziałam, że go tutaj być nie powinno po prostu.

Wpływałam na to co się dzieje, ale i nie zorientowałam się, że to był sen.  

wtorek, 13 października 2009
kapelusik na jesienną szarugę

Może to śmieszne, może to drobiazg, ale kupiłam sobie czapeczkę, taki kubełek na łepek z kwiatkiem, trochę lata 20-te, 30te - i czuję, że kawałek siebie znalazłam, jakby się kawałek układanki znalazł. Pasuje idealnie do nowego płaszczyka:)

Kapelusiki z 1927 roku:

I mój (zdjęcie ze strony producenta http://www.portos.pl/), taki tylko czarny:

Nie byłabym sobą gdybym mu nie dodała czegos od siebie - planuję kwiatek podrasować, kilka drobnych koraliczków tu i ówdzie:)

09:44, alienora
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9