czwartek, 16 kwietnia 2009
Prywatny masażysta:)))

Niespodzianka od losu - fotel do masażu, z którego mogę dowoli korzystać w ... pracy! Elegancki, wielki i przepastny z funkcją masażu antycelulitowego oraz shiatsu (i wielu innych hehhe). Seanse 15 minutowe - dla zdrowotnosci 2 razy dziennie można ich zażywać. Rano zapodałam antycelu na nogi, po południu jakis mix mi wyszedł - chciałam uda i kark, a wyszło z tego coś co poleciało po całości:)))

Zamierzam dobrze wykorzystać ten fotelik - oj zasłużyłam sobie na duży bonus od mojej firmy. Dobry 15 minutowy masaż kosztuje 15-30 zł.

Liczmy 20 zł x 20 razy w miesiącu (1 masażyk dziennie) to... 400 zeta. No i owszem, bardzo doceniam taki dowód uznania dla mojej pracy:))) Z wielką radością i wdzięcznością go przyjmuję:))))

wtorek, 07 kwietnia 2009
Needlework in Middle Ages

Kiedy byłam mała (mogłam mieć góra 6 lat, bo potem się wyprowadziliśmy z tamtego mieszkania, które mam we wspomnieniach) bawiłam się w... haftowanie... Udawałam, że wyszywam - że jestem średniowieczną damą, która siedzi w wieży i całymi dniami nuci, pracuje igłą i czeka.... To moje pierwsze wspomnienie nawiązujące do zainteresowania średniowieczem i robótkami ręcznymi. Czasu trochę potrzebowałam, żeby jedno i drugie ziarenko wykiełkowało:)))

Edmund Blair Leighton "Stitching The Standard" - bardzo lubię ten obraz, wisiał przez kilka miesięcy na mojej własnoręcznie tworzonej stronie internetowej:)))

czwartek, 02 kwietnia 2009
Animula vagula blandula

Animula vagula blandula,
Hospes comesque corporis,
Quae nunc abibis in loca,
Pallidula rigida nudula,
Nec ut soles dabis iocos?

środa, 01 kwietnia 2009
Moja wielka miłość

Są takie rzeczy, bez których sie po prostu nie da żyć.... Ja muszę czytać. Uciekam w te litery, w te historie... Zamiast gapić się w tramwaju w okno ja po prostu przechodzę do innego swiata. Instytucja biblioteki poblicznej powinna dostać Nagrodę Nobla. To moja Mekka - bo żadko kupuje książki na własność. Przyzwyczaiłam już córki do wybierania sobie książek na moje konto. Nadszedł właśnie czas, żeby zamiast jednej wspólnej mogły sobie wybierać po jednej na każdą. Młodsza tomiszcze o zwierzętach dostała, starsza wierszyki z morałami - dzisiaj na mój wybór (trafiony zresztą)zdać się musiały.

A ja przez najblizsze dni będę się raczyła takimi pozycjami:

"Ekspedycja Kolitz" Katarzyna Rygiel; "Anioł Panny Garnet"Salley Vickers; "Gargulec"Andrew Davidson.

Pełnia szczęścia w każdej z nas:)))

Czytająca dziewczyna (1878) Charles Edward Perugini

23:32, alienora , czytam
Link Dodaj komentarz »
Morskie głębiny w mojej wannie

Sól do kąpieli - kocham. Aktualnie używam niebieskiej, barwiącej wodę (no nie moge sobie odmówić tej przyjemności - wiem, że bez barwnikow byłoby zdrowiej, ale z barwnikami jest ... zdrowiej:))) piekniej:))) przyjemniej:)))

750 g soli kamiennej z mikro i makroelementami za jedyne 6 zeta (On line).

Julliane Moore w obiektywie Annie Leibowitz

wtorek, 31 marca 2009
Śpiące Królewny

Nie przyśnił mi się Amsterdam - a może jednak? Oczywiscie kontunuuję notatki - mam nadzieję, że z czasem przestanę pisać z zamkniętymi oczami...

Ta Sleeping Beauty to z powodu Snow White, którą dzisiaj namierzyłam w SH. SW też w sumie sobie troszkę pospała...

Moja młodsza córka lubi mi opowiadać swoje sny:)))

Sleeping Beauty - John Collier

poniedziałek, 30 marca 2009
Wdrażam się w snów zapamiętywanie

Nabyłam zeszycik i z nim sypiam. Zaczęłam mieć kłopoty ze wstawaniem na budzik - bo haha piszę z zamkniętymi oczami, żeby wspomnienie snu nie uleciało i.... zasypiam.... Zadziwiające z jaką szybkością zapomina się własne sny...

Zasypiam też w takim tempie, że czasem nie zdążam wyrecytować formulki, że "będę pamiętała jak się obudzę".

Może dzisiaj sprobuję zamówić sobie sen?

"Titania sleeps" Frank Cadogan Cowper

czwartek, 26 marca 2009
Powrót do Dzienniczka Snów

Znów temat świadomego śnienia powrócił - jako wstęp do OBE, ale hooohooo zanim o OBE coś będę myślała. Dzieniczek Snów idzie w ruch. Jak sobie przypomnę te momenty w moich dotychczasowych snach, gdy się we śnie" obudziłam" o rany.... jakie intensywne wrażenia. Swoją drogą, może to nie przypadek, ale obydwa były związane z lataniem.

W pierwszym leciałam balonem nad miastem, które było zamknięte w takiej ogromnej szklarni - spadła mi na nagie ramię kropla wody i jak ja ją poczułam!!!!

W drugim chciałam dogonić jakiegoś męzczyznę, zaczęłam biec... uniosłam się w powietrze i jednocześnie poczułam, że łapię świadomość, że się budzę we śnie... z wrażenia się całkowicie obudziłam i nieudało mi się tam wrócic....

"śpiąca kobieta" Tamara Łempicka

środa, 25 marca 2009
Pierwsze 12345

1. Odebrałam wczoraj zamówioną książeczkę A.Samsona "Książeczka dla przestraszonych rodziców". Zadowolona z niej jestem - ha teraz w mig rozgryzę te moje córki! I może siebie z dzieciństwa przy okazji:)))

2. Zebrałam się i załatwiłam jedną z zaległych rzeczy związanych z US.

3. I dokonałam wyliczeń PITa męża mego - nie bedzie mnie już o to męczył uff...

4. Salwy śmiechu wzbudziłam w pracy jednym niezbyt ciężkim PPSem z książeczką dla dzieci o kupie hahaha

5. Wczoraj o kupie było, łącznie z obserwacjami ryb w akwarium, a dzisiaj na dobranoc rozmawiałyśmy z dziewczynkami o..wrzechświecie i planetach. Baaardzo pouczająca rozmowa. Kurcze wiedzą na ten temat więcej niż myślałam:)))

wtorek, 24 marca 2009
Almond blossom

Mój ukochany obraz.  W Amsterdamie dłuuuugi czas spędziłam przed oryginałem na ławeczce w Muzeum Van Gogha. Mój był i jest - z takim nastawieniem na niego patrzyłam. 

Namalowany przez V.van Goga w lutym 1890 roku, jako prezent dla świeżo narodzonego bratanka. Miał być po prostu piękny. I jest.

A ja chcę dostać w prezencie puzzle z Almond blossom.