wtorek, 30 czerwca 2009
Kieszonkowa dżungla przed snem

Obrazek mówi sam za siebie.

Aditi, dzięki za większą ilość cudów od tego Pana:)))

Swoją drogą przypomniałam sobie, że Kuchnię Oceaniczną Yarki mam w domu - na kartach telefonicznych, które mój ojciec zbiera dla wnuś:))) to tutaj te podwodne kotki :))))

poniedziałek, 29 czerwca 2009
toskańskie candy u Śnieżki:)))

http://sniezkagotuje.blogspot.com/2009/

20:24, alienora , candy
Link Dodaj komentarz »
candy u Sabinki

Bawię się dalej:))) Tym razem na krzyżykowym blogu u Sabinki słodkości do wzięcia:

http://haftowane.blogspot.com/2009/06/na-deszczowe-dni-precjoza.html

20:09, alienora , candy
Link Dodaj komentarz »
Pokojowa farma...

Jacek Yarka "Pokojowa farma" - potrzebuję dzisiaj bardzo takiego miejsca....

niedziela, 28 czerwca 2009
candy w Rustic Home

Ehh ten dzień niezbyt miło się dla mnie kończy, ale żeby się troszkę wzbić do góry z nastrojem i pomysleć o czymś miłym - kolejne candy i kolejna nadzieja na coś ślicznego:)

I link do Rustic Home z tymi cackami:

http://rusticalhome.blogspot.com/2009/06/keys-house-door-plates-and-candy.html

22:28, alienora , candy
Link Dodaj komentarz »
candy u Lili

Oglądam i oglądam cukiereczki na różnych blogach - aj, i ja chcę się tak pobawić.

Śliczny wisior prawda? Jeśli będę miała szczęście w losowaniu, to zawiśnie na mojej szyji:))) Ta jasna kulka to howlit.

Zgodnie z regułami zabawy - link do bloga Lili:

http://sthbylili.blogspot.com/2009/06/wisiorkowe-candy.html

17:34, alienora , candy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 czerwca 2009
poszerzamy horyzonty smakowe

Wybrałysmy się na obchód nowych wypasionych delikatesów - cuda niewidy tam sprzedają. Bardzo mnie to cieszy, bo pod nosem wszystko będe miała, i nie bede musiała zbaczać z drogi do Kuchni Świata.

Kupiłam dziewczynkom japońskie snaki - coby zobaczyły, że nie tylko chipsy się je jak ma się ochotę na pikantnego chrupacza.

Lalicja szybko wykryła w środku wodorosty i próbowała je omijać.... ehh... Nie mogę pojąć jak moja rodzona córka może nie lubić wodorostów... No ale w sumie ładnie poszło, zielone fasolki i groszki miały na tyle delikatny posmak wasabi, że dzieci nie poczuły ognia w paszczach. A ja ośmielona pozytywnym wynikiem eksperymentu wypatrzę im znów niedługo jakąś nowinkę smakową:)

wtorek, 16 czerwca 2009
5 miłych rzeczy moich dzieci

Wczoraj zaczęłyśmy, dzisiaj juz same dziewczynki mi przypominały: A jeszcze pięc rzeczy miłych!!! Lali dzisiaj juz gladko to poszło, Lola troszkę się siłowała, ale wszystko z czasem przyjdzie:)))

Lalicji przyda się więcej pozytywnych myśli - widzę, że często skupia się na tym, co ją martwi, i gniewa. Ponieważ sama właśnie jestem na etapie wyzbywania się tego typu emocji, udało mi się to dostrzec u Lali.

Frederick Leighton "Mother and child". My sobie tak polegujemy przed spaniem, na łóżku z książką. Tylko, że musi się na mnie dwójka dzieci oprzeć:))))