środa, 23 maja 2012
3 dzień PO II stopniu:)

W piątek niespodziewanie dowiedziałam się, że w niedzielę mogę zrobić II stopień ReiKi - niespodzianka taka:) I tak dzisiaj jestem już 3 dzień po.

Niby nic, a jednak cośtam zauważam - nie wiem czy na temat, czy jestem przewrażliwiona, zaczęłam siostrę podpytywać, a ona mi zasugerowała, żebym wróciła do pisania "dzienniczka". Dobry pomysł. Nie chce mi się opisywać od początku wszystkiego, więc kopiuję to co na ten temat jej w mailu napisałam:

"Niby energii silniej nie odczuwam, może nawet słabiej jakoś jak samo reiki czuję, ale…

Wczoraj komp coś mi w domu nawialił, powiesił się internet i nie bardzo chciał się odpalić od nowa – wystraszyłam się (bo kiedyś miałam non stop kompowe awarie), ale mój nauczyciel mówił, że można sprzęty różne próbować znakami traktować, więc dowaliłam komputerowi pierwszy symbol, no i odpalił już normalnie.

Poza tym jestem jakaś taka – niezbyt dobrze się czuję, ledwo co kawe wypije to tak jakoś jakby mi szkodziła, nie wiem, i jakies wzdęcia mam; poza tym pokłóciłam się z MM, no jakaś taka jestem nieswoja. Chociaz i tak się z nim często kłóce, bez względu na reiki.

A, i już ze drugi raz tak bez powodu, odczuwam takiego jakby bardzo delikatnto dreszcz w rękach, w dłoniach, w palcach, tak jakby energia i to taka mocna, albo bardzo słaby prąd mnie kopnął, albo jakby taki jakiś króciutki ból jak reumatyczny – chociaż nie, to jakby energia, dreszczyk taki, o teraz np. to czuję jak piszę w palcach. Nie wiem może to nic takiego, jakieś napiecia mięśniowe, ale to tak się zdarza nie przy przywołwaniu reiki, tylko ot tak."

Tagi: reiki
15:18, alienora , Reiki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 grudnia 2011
8 dzień po

Czy coś specjalnego się dzieje? Mój mąż stwierdził, że jestem przewrażliwiona na swoim punkcie i chyba faktycznie oczyszczenie przechodzę hehe A może to po prostu dzień jak codzień? Jestem w dosyć bojowym nastroju, nie unikam konfrontacji, jeśli mnie ktoś zaczepia - wystraszyłam w autobusie jakiegoś mądralę z kolczykiem w brwi, uczynił nieopatrznie uwagę, którą uznałam za niegrzeczną - chyba myślał, że będę udawała, że nic nie słyszę, ale się pomylił. 

Dosyć łatwo ulegam wzruszeniom - w tygodniu taki nasz jeden znajomy sklep tybetański sprowadził posążki Karmapy - mm dał mi znać przez gg, że prawdopodobnie mają XVI Karmapę - łzy mi poleciały, oczy musiałam wycierać:)

Fizycznie czuję się dobrze.

W ramach przekazywania sobie samej Reiki skupiam się na takiej śmiesznej gulce, którą mam już od kilku lat obok prawego kolana - twardy groszek, umiejscowiony pod skórą, która w tym miejscu jest trochę stwardniała. Może to jakiś tłuszczak, no nie wiem. Już 2 razy skupiłam się na tym miejscu - zobaczymy, może zniknie?

22:59, alienora , Reiki
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 grudnia 2011
3 dzień po

Kawę nadal omijam szerokim łukiem - nie mam z tym większego problemu. Zapewne bardzo mi pomaga robienie porannej sesji zaraz po przebudzeniu się. Snów nie zapisywałam.

2 godzinną wizytę u dentysty wykorzystałam na przesyłanie energii w okolicę splotu słonecznego i tan den.

A późnym popołudniem zaczął się dołek. Dawno nie miałam... Nie czuję się zbyt dobrze.

Aha zauważyłam, że co jakiś czas, ot tak w ciągu dnia niespodziewanie czuję takie drobne jakby kopnięcia prądem, takie mrowienie w palcach i na stopach. Hmmm... takie mrowienie pojawiało mi się, gdy składalam dłonie w geście gassho - już w trakcie inicjacji.

I gdy robię sobie sesję wieczorem (ta wieczorna jest najpełniejsza i najdłuższa), ręce przykładam w górnej partii ciała, ale od stóp czuję mrowienie i właśnie takie "prądki" które w stronę kolan idą.

21:39, alienora
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011
1 dzień PO

Zgodnie z planem spałam z notesem i długopisem - nie ma siły, żeby zapisać sen muszę pisać na śpiąco. Tylko wtedy jestem w stanie uchwycić to i owo... Niestety okropnie bazgrolę pisząc po ciemku i z zamkniętymi oczami. Spisałam dwa fragmenty snów - tekst nie do rozczytania, na podstawie pojedynczych snów cokolwiek mogę odtworzyć w pamięci. W każdym razie była tam jakaś krepująca mnie sytuacja, w której musiałam w pewnym sensie wyjść poza wstyd osobisty, to zeszło na plan dalszy, ze względu na zagrożenie życia - czy taki sen może być rodzajem oczyszczenia? Hmmm, ciekawe... Szczerze mówiąc ledwo co go uchwyciłam - gdyby nie pisanie, niczego bym nie pamiętała. W drugim śnie pojawiła się rzeka w wysokimi urwiskami - to coś znajomego. Wydaje mi się, że tę rzekę znałam, mogła się kiedyś w snach pojawiać... A może znam ją z dawniejszych czasów?

Reiki zrobiłam przed snem - na wpółleżąco. Bardzo przyjemne wrażenia. Robię metodą dotykową. Nie wiem czy w trakcie przysnęłam i się ocknęłam nagle, w każdym razie jak skończyłam, byłam trochę taka oszołomiona. Poranne Reiki też było super - nie sprawdzałam do tej pory ile minut mi zajmuje cały seans. Zobaczymy jak będzie jutro rano. Spróbuję nastawić budzik jak zwykle na 6 rano - zacznę wtedy Reiki, i dobudzanie nastawię na 6.30, kiedy to już muszę wstać. W półgodziny powinnam się wyrobić. Aha, fajna sprawa, bo reiki o poranku zastąpiło mi z powodzeniem kawę:))) I bez większych problemów wytrzymałam bez niej cały dzień.

Gardło zaczyna mnie boleć - ciekawe czy to efekt dzisiejszej wyprawy na zakupy na wiatr i zimno, czy może to moje oczyszczanie związane z inicjacjami.

Dzień inicjacji

Mam I stopień Shoden w Reiki:)))) Udało nam się warsztaty przeprowadzić ciut szybciej - ze względu na to, że byłam jedyną uczennicą (bardzo pojętną:))))) zmieściliśmy się z programem w jednym dniu. Wrażenia... spokój i przyjemność. Delikatne ale wyraźne odczucia ciepła i przepływu energii przy samych inicjacjach. Super uczucie zjednoczenia z przestrzenią. Muszę się nauczyć skupiać na tanden (dół brzucha, trzy palce poniżej pępka) - jestem przyzwyczajona do skupiania się na ośrodku ciała, mowy i umysłu (czoło, gardło ,serce). Gabrysia i Darek Bukałowie przeprowadzili na mnie zabieg reiki - naprawdę to robi wrażenie:))) Niby zabieg jest statyczny, polega na przykładaniu na kilka minut rąk w różne miejsca ciała (można też pracować na samej aurze), ale efekt jest bardzo silny, moje ciało naprawdę otrzymało z zewnątrz porządną dawkę energii:)))

Mimo tego, że całe warsztaty trwały kilka dobrych godzin, wyszłam z nich ożywiona. No nie mogło być inaczej:)))) Muszę to jeszcze sprawdzić, ale mam wrażenie, że poprawiła mi się ostrość widzenia. Zawsze miałam bardzo dobry wzrok, ale ostatnimi czasy zauwazyłam, że nie widzę już tak ostro jak kiedyś numerka tramwaju jadącego z daleka:( Efekt ślęczenia przy kompie w pracy i w domu... Dzisiaj, coś jakby się znów zmieniło - to jest do obserwacji na pewno.

Agnes mówiła, że zwierzaki lubią reiki. Moja aura musi teraz być zupełnie inna niż zwykle - wykorzystałam fakt, że kolezanka z klatki wracała ze swoimi psami do domu, dopędziłam ją, żeby załapać sięna jedną windę. Jej husky był mną bardzo przyjaźnie zainteresowany- już przed widną zatrzymał się i oglądał na mnie:) Nigdy wcześniej nie próbowałam mu się dać powąchać - raczej nie reagował na mnie, a ja sama z siebie nie zaczepiam obcych psów. Dobra, mógł czuć ode mnie Hazana, no ale praktycznie wszyskie moje kurtki są oblepione jego zapachem, a z tym pieskiem wczesnej w kontakt nie wchodziłam. Drugi był nieśmiały ale też chciał mnie obwąchać:) A z ich panią odbyłyśmy nawet krótką rozmowę, chociaż zwykle tylko się do siebie uśmiechamy i mówimy sobie cześć. To może być efekt działania Reiki - mam lepszą aurę, jestem bardziej otwarta ludzie też się otwierają. Aha i z kanarkiem też się pobawiłam. Karmapa mówił, że kanarki to boddhisatvowie. Podzieliam się z naszym jabłkiem, poćwierkaliśmy razem chwilkę. Potrenuję przekazywanie Reiki na nim:)

Sprawdziłam czy sprawiam, że magnesy przestają działać. Nie nie sprawiam tego. Moja wiecznie wariująca komórka nada działa. Gdy jechałam na kurs to płakała, że zaraz zdechnie, teraz pokazuje, że jest pełna - to w sumie jej normalne zachowanie, no ale przyznaję, ze jestem pozytywnie zdziwiona, że działa. Bo bałam się, że sfiksuje z okazji bliskości dużych dawek energii.

Za to zjadłam parówkę i... była paskudna w smaku, druga to samo, okropnie słona, niedobra. Moje dzieci twierdziły, że parówki smakują jak zwykle. Hmmm tutaj to nie wiem... Czytałam, że niektóre osoby w czasie 21 dni po inicjacji, w trakcie oczyszczania miewają różne odrzuty jedzeniowe - generalnie wraz ze wzrostem samoświadomości, wzrasta potrzeba dbania o siebie, o to co się w siebie wrzuca. Garysia podkreślała, że dobrze jest jeść to co ma w sobie energię (nie chodzi tu o węglowodany:)))). Parówka yyy.... raczej nie ma tej dobrej energii zbyt wiele... Może akurat przy tej partii parówek ktoś się walnął przy przyprawianiu? A może mój organizm w porozumieniu z moim naenergetyzowanym wnętrzem zarządzili rewolucję w kwestii jedzenia?

Już po północy a ja jeszcze będę medytować! Lecę!:)))

00:45, alienora , Reiki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 grudnia 2011
dzień przed:)

Jutro mam warsztaty Reiki! Bardzo się cieszę, nie denerwuję się, bo nie ma czym:) Ale emocje są. Nie miałam wielkiego problemu z przestawieniem się kawowym - piję tylko jeden kubeczek kawy z mlekiem. Ale to kawa mielona naszym przedwojennym młynkiem ręcznym, więc zanim się wezmę do picia muszę odcedzić kawałki ziaren. Poza tym w ramach moich małych przygotowań jem w pracy owsiankę z rodzynkami - bo ciepłe, zdrowe i pożywne. Płatki górskie (nie błyskawiczne) zalewam wrzątkiem i odstawiam, żeby zmiękły - kiedyś zostawiałam je na noc i rano wstawiałam do mikrofali, ale teraz będę jej unikała. Nie wiem, być może połączenie płatków i herbat, które pijam w pracy (zielona i biała) powoduje, że hmmm czasem człowieka pędzi szybciej:) Ale tak ogólnie czuję się lepiej - lżej, i mniej zmulona, chociaż miewam w ciągu dnia fazy na ziewanie.

Wiem, że koniecznie muszę wrócić do zapisywania snów. Z tego co wiem, to po inicjacji Reiki moga być intensywnejsze.

Zastanawiam się jak to ze mną będzie przez te kolejne 21 dni... Moja osobista siostra mi napisała, że po pierwszym dniu miała problem z przyczepienem magnesu do drzwi lodówki, a potem żaroodporne naczynie wyjęte z kuchenki rozprysło jej się w dłoniach. Obawiam się o życie mojej komórki, która, choć nie jest bardzo stara non stop mi szwankuje i wariuje, co to będzie jak we mnie się będą energie układały??? Zobaczymy...

11:36, alienora , Reiki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 grudnia 2011
odliczam do soboty

Potwierdziłam moją obecność na warsztatach I stopnia:) Zobaczymy co to będzie... miałam zwrotną informację, że na razie jako jedyna zaklepałam miejsce, więc jeśli nic się nie zmieni będę miała kurs indywidualny:)

Czytam w sieci różne rzeczy na temat I stopnia; dobrze mnie tknęło, że może warto się troszkę przygotować, kawy mniej pić (do tej pory 3-4 kubki rozpuszczalnej dziennie) - dzisiaj tylko 1 wypiłam, potem tylko zielona i biała herbata, woda i woda z syropem.

Czytałam kilka dzienniczków pisanych na oczyszczeniu po inicjacji... o rany... ciekawe jak będzie ze mną...

22:50, alienora , Reiki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
The Reckoning
wtorek, 09 sierpnia 2011
Labirynt Fauna
wtorek, 07 grudnia 2010
Agata Christie "Autobiografia"

Niespodziewanie zupełnie wpadłam po uszy w wiktoriański świat - czytam "Autobiografię" Agaty Christie, i jestem na etapie jej dziecięcych i młodzieńczych lat.

Ze względu na domek dla lalek bardzo mnie interesuje codzienne życie z pierwszych dziesięcioleci XX wieku. Zatrzymujemy się na 1935 roku, więc wszystko co "przed" to potencjalna inspiracja.

21:50, alienora , czytam
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9